Pokój-tak. Wojna-nie.

                Kompromis ma to do siebie, że nikogo do końca nie zadowala. Nie pozwala poczuć pełni satysfakcji. Jest ustępstwem na rzecz drugiej strony. To jedyny sposób zażegnywania konfliktów i rozwiązywania sporów. Nie, przepraszam… jest jeszcze jeden … wojna.         

                Kompromis umożliwia współpracę. Otwiera zamknięte drzwi i pozwala pracować nad rozwiązaniami, które mają doprowadzić do wspólnego stanowiska. Czy to w naszym społeczeństwie jest jeszcze możliwe? Ludzie Kościoła, którzy chcą rozmawiać z osobami spoza Kościoła, często traktowani są jak oportuniści pozbawieni kręgosłupa ideowego. Próbuje im się zamknąć usta, albo cytatami z Pisma Świętego, albo postawą Jezusa wobec kuszenia go na pustyni. Problem w tym, że po drugiej stronie światopoglądowej rozmowy nie stoi szatan, a człowiek. Ktoś, komu przypisana jest taka sama godność jak nam. Dwie równe sobie osoby. Ludzie, którzy inaczej patrzą na świat, ale żyją w tej samej przestrzeni co my. Internetowej również.

Możemy mieć różne wzory wartości. Możemy nie zgadzać się ze sobą co do polityki, religii czy modelu rodziny. Czy jednak posiadanie innego, nawet twardego stanowiska, uprawnia do patrzenia z góry na drugiego człowieka? Czy pozwala na odczłowieczanie za pomocą zwrotów takich jak – „pełzająca zaraza”, wysyłanie do piekła itd.? Mam duże wątpliwości. Zwłaszcza, jeśli chcemy aby druga strona nas szanowała. Jak szanować kogoś, kto nie szanuje mnie? Dla Chrześcijanina sprawa jest prosta. Szacunek nie wystarczy. Masz kochać bliźniego, nawet jeśli się z nim nie zgadzasz. Masz chcieć jego dobra, nie zła. Innej drogi w Ewangelii nie znalazłem.

                Gdy Piotr wyciągnął miecz aby bronić Jezusa, ten kazał mu go schować. Gdy była okazja do wojny, Jezus zdławił ją u samego zarodka. Czy my dzisiaj chcemy chować miecz w sytuacji, gdy mamy okazję do wykorzystania go? Chcemy wojny? Jeśli przy każdej możliwej okazji dążymy do konfrontacji, do wyciągnięcia „słownego miecza”, to jak to godzimy z postawą Jezusa, który powstrzymuje Piotra? Nie zgrzyta Wam to? Mi bardzo.