Przebaczenie – szczyt człowieczeństwa

Z dzieciństwa pamiętam niewiele filmów. Bardziej utkwiły mi w głowie bajki: Kapitan Tsubasa, Dragon Ball czy Gumisie. Jednak wśród filmów, które zatrzymałem gdzieś w swojej głowie, są Najlepsi z najlepszych z 1989 roku. To film klasy B, o średnio ciekawej historii z kopaniem z półobrotu a la Chuck Norris. Mimo widocznych braków w filmie można zobaczyć chyba najważniejszy szczyt dla bycia człowiekiem – przebaczenie.

Jeden z głównych bohaterów (w tej roli Tommy Lee) został powołany do reprezentacji USA w karate na turniej przeciwko reprezentacji Korei. W sumie nic zaskakującego, biorąc pod uwagę fakt, że ma azjatyckie pochodzenie (a jak wiadomo każdy Azjata potrafi dobrze kopać z półobrotu). Jest jednak jedno „ale”. Przeciwnik, z którym ma się zmierzyć, na podobnym turnieju zabił kiedyś jego brata. Widać, że Tommy bardzo się boi. W tym strachu przebija się też chęć zemsty i wyrównania rachunków.

Gdy dochodzi do finałowej walki, oczywiście pełnej dramaturgii, pojawia się okazja do zemsty za śmierć brata. Wystarczy, że Tommy dobije klęczącego już przeciwnika. Wygra turniej i zemści się. Jednak tego nie robi. Oszczędza przeciwnika, który drwił z niego podczas walki i zabił jego brata. Co więcej, przyjmuje jego przeprosiny i propozycję, by zostali braćmi.

To ważne przesłanie w czasach, gdy wydaje się wracać zasada oko za oko. Co z chrześcijaństwem ma niewiele wspólnego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.