TRUDNA POKORA

Żyjemy w czasach, w których wielu rości sobie prawo do prawdy. To, co mówią, oraz to, co robią, ma być wyznacznikiem uznania czegoś za właściwe lub nie. Czy coś w tym złego? Moim zdaniem nie. Chyba, że dążenie do prawdy powoduje zepchnięcie drugiego człowieka na dalszy plan. Kluczem do tego aby tak nie było wydaje się być – POKORA.
Z pokorą jest jeden problem. Łatwiej wymaga się jej od innych niż od siebie. Szczególnie gdy musimy zmierzyć się z własnymi brakami. O czym łatwo można się przekonać patrząc na trzy stopnie pokory.

Pierwszy – Przyjmowanie prawdy o sobie.
Jak reagujesz gdy ktoś mówi o Twoim postępowaniu w sposób, z którym się nie zgadzasz? Potrafisz wysłuchać czy od razu atakujesz? Tak, prawda jest niewygodna ponieważ pokazuje jacy jesteśmy. Nie jest naszym wyobrażeniem o sobie. Jest spojrzeniem kogoś, kto jest wolny od naszych wyobrażeń. A to powoduje, że EGO mówi – NIE.

Drugi – Przyjmowanie nieprawdy o sobie
Podobnie jak w pierwszym stopniu, z tym że tutaj trudniej, ponieważ wiemy, że ktoś kłamie. Bunt w tym przypadku wydaje się słuszny i potrzebny. Nie może być przecież zgody na kłamstwo. Rozchodzi się o formę odpowiedzi. Im bardziej gwałtowna, tym jej wiarygodność wydaje się mniejsza. Czy potrafisz trzymać nerwy na wodzy, czy też one trzymają Ciebie na krótkim łańcuchu?

Trzeci – Szukanie prawdy o sobie
Znaleźć prawdę o sobie można jedynie w dialogu. Bycie sędzią we własnej sprawie nie da dobrych odpowiedzi. Wysłuchanie opinii i otwarcie się na to, co mogę usłyszeć, może dać szansę na dojście do prawdy. Nie chodzi o to by bić się z opiniami, ale o to by z ich pomocą wspiąć się wyżej niż sam jestem w stanie wejść.

Najważniejszą bitwę człowiek toczy nie z innymi ludźmi. Najważniejsze starcie toczy się z samym sobą. Z uprzedzeniami, z ograniczeniami i z pychą, która często nie chce pozwolić człowiekowi na przyjęcie innego zdania niż własne.