Słowa mają budować, nie niszczyć

Słowa, z zasady powinny budować, nie niszczyć. W ogóle dobrze w życiu kierować się zasadą budowania, stawiania mostów a nie murów. I kiedy o tym myślę, to w głowie mam tylko jeden obraz. To Mojżesz, który po 40 latach wędrówki z ludem Izraela, staje na górze tuż u wejścia do ziemi obiecanej.

Jedna z najważniejszych postaci Starego Testamentu poświęciła lwią cześć swojego życia na prowadzenie ludu, który był gnuśny, opryskliwy i obłudny, aby dojść właśnie w to miejsce. Doszedł. Wykonał misję czy też powołanie. W tym dokładnie momencie, kiedy dzieli go kilka kroków od celu, Bóg bierze go na górę i mówi, że Mojżesz nie wejdzie do ziemi obiecanej. Koniec na kilka metrów przez metą. Co w takiej chwili robi Mojżesz? Ja puściłbym taką wiązankę, że uszy więdną. Jak to?! To ja przez 40 lat jestem na każde Twoje zawołanie! Na każde gwizdnięcie! A Ty tak mi odpłacasz?!

To jednak ja.

Mojżesz …. Nic nie mówi… stoi… i patrzy. Ogląda ziemię obiecaną od lewej, do prawej i od prawej do lewej, gdzie tylko sięgnie wzrokiem. Jest w Nim pełna zgoda, na to co się dzieje. Jest tu i teraz, z tym wszystkim co przeżył, z emocjami, które przez 40 lat zwalały go z nóg i pomagały wstać gdy upadał. To wielka sztuka. Tylko ludzie pokorni są w stanie ją opanować. Dlatego tak ważne i piękne jest otwarcie na relacje, czy z Bogiem, czy też z drugim człowiekiem. W końcu nie od dziś wiadomo, że człowiek ma dwoje uszu, a jedne usta. Dlatego czasami warto posłuchać zamiast głupio gadać.

Problem z odpowiedzialnością za słowa jest obecny na świecie od zarania dziejów. Eden, gdzie Adam i Ewa złamali słowo. Jedyny zakaz, który dostali. Święty Piotr, który bez zająknięcia mówił Jezusowi, że wszyscy mogą go zdradzić ale nie on, potem bez mrugnięcia okiem wyparł się Chrystusa przed służącą. W końcu dziś, gdy słyszę duchownego, który porównuje pielęgniarki do diablic, protestujące kobiety nazywa rozwrzeszczaną tłuszczą, to dochodzę do wniosku, że musimy się jeszcze dużo uczyć.

Mocno do serca weźmy sobie słowa z Mądrości Syracha (28,12): „Jeśli dmuchać będziesz na iskrę – zapłonie, a jeśli spluniesz na nią – zgaśnie, a jedno i drugie pochodzi z ust twoich.”