Co sądzimy o Kościele?

Czasami dobrze jest odświeżyć sobie książki, które zrobiły na nas duże wrażenie. Co prawda, „Małego Księcia” i jego wartościowy przekaz, odkryłem później niż przewidywał to program polskiego szkolnictwa, jednak stało się to z korzyścią dla mnie. Dzięki temu mam z tej książki więcej dla siebie.

Antoine de Saint-Exupéry napisał, że: „Znacznie trudniej jest sądzić siebie niż bliźniego.” Rzecz wydawać by się mogło oczywista. Wszak trudniej dostrzegać własne wady niż cudze. I patrząc na przytoczony cytat, można zadać pytanie: Czy my, w Kościele, nie żyjemy snem o własnej cudowności? Czy widzimy własne wady?
Ostatni sondaż robiony dla RMF FM i Dziennika Gazety Prawnej, pokazuje jak postrzegana jest rola Kościoła katolickiego w życiu publicznym. Wyniki nie są optymistyczne. „Zdecydowanie dobrze” rolę Kościoła ocenia 8,7% ankietowanych, „raczej pozytywnie” 18,7%. Z kolei 28,7% badanych uważa, że rola Kościoła w życiu publicznym jest „raczej negatywna”, a 37,4 „zdecydowanie negatywna”. Najtrudniejszą statystyką jest jednak ta, która pokazuje, że 81% osób do 39 roku życia ocenia rolę Kościoła jako zdecydowanie złą.

Czy jest się czym przejmować? To zależy. Kościół nie musi się podobać. Prawdy, które głosi nie muszą być akceptowane przez wszystkich. Co dzisiejszy obraz polskiej rzeczywistości nam dobitnie pokazuje. Jednak bagatelizowanie tego, że 81% osób do 39 roku życia, źle ocenia działalność Kościoła, jest objawem albo pychy albo głupoty. Weźmy jeszcze jedną statystykę dotyczącą uczęszczania dzieci na religię. W warszawie, w szkołach podstawowych, uczęszcza na religię ok. 78% procent uczniów. W szkołach ponadpodstawowych już 45% uczniów.

Jednocześnie Polacy coraz chętniej korzystają z pomocy psychologów. Ponad 1,5 mln rodaków cierpi na depresję. Do tego rocznie życie odbiera sobie w naszym kraju ponad 5 tyś osób. To więcej niż liczba śmiertelnych ofiar wypadków samochodowych, których w 2019 r. było niespełna 3 tyś. Czy my, jako Kościół, naprawdę nie widzimy, że ludzie szukają nadziei? I powinni ją znaleźć w Kościele. Problem, w tym, że my nie potrafimy jej pokazać. Nie umiemy wskazać na Jezusa jako tego, który może dać drugie życie. Pomóc w pokonywaniu najtrudniejszych życiowych zakrętów. Za to dobrze nam idzie pilnowanie moralności innym. Wskazywanie grzechów, napominanie i… czego miałem okazję doświadczyć, grożenie piekłem.

Kocham Kościół, dlatego tak bardzo boli mnie jego zaangażowanie w politykę. Zgoda na ślub tronu z ołtarzem. Patrzenie na ręce innym, pilnowanie ich moralności przy jednoczesnym bagatelizowaniu własnych, wewnętrznych problemów. Mówienie, że trzeba, a przecież nie trzeba. Zawsze można. Zmiana podejścia będzie możliwa wtedy, gdy Kościół mniej będzie zajmował się sobą, a więcej głoszeniem Ewangelii. To nie my jesteśmy w Kościele centrum. To Jezus musi w nim być.

Źródła
https://www.medonet.pl/zdrowie/zdrowie-dla-kazdego,350-mln-osob-choruje-na-depresje–statystyka,artykul,1722319.html

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.