Marzenia

Ciekawą rzeczą jest, że marzenia nie zawsze tak samo wyglądają na końcu, jak na początku. To co człowiek sobie wymarzy, przechodzi przez filtry, które zmieniają marzenie. Nie jest to zmiana na gorsze. Zazwyczaj jest dojrzalsze, bardziej rzeczywiste i lepsze, tak po prostu. Ba, czasami nie dojście do celu podróży, może przynieść większe owoce niż dotarcie do mety.

Gdy skończyłem czytać Biblię, nie mogłem zostawić tego ot tak sobie. Pracowało we mnie tyle rzeczy, że postanowiłem przelać je na papier. Tak powstała moja książka „Biblia nie gryzie”. Gdy zaczynałem czytać Pismo Święte, nigdy nie przypuszczałem że końcem tej historii będzie napisanie książki. Jedno marzenie przeszło w drugie i oba zrealizowałem. A wszystko zaczęło się od małej myśli w głowie… – może przeczytam Pismo Święte?

Wielkie marzenia wcale nie muszą mieć wielkiego początku. Czasami jest to ziarenko, które podlewane, rośnie do pokaźnych rozmiarów i cieszy swoim widokiem. Dobrze w tym miejscu wspomnieć o Gedeonie. Bohaterze ze Starego Testamentu. Najmłodszym z rodu Manassesa, który to jest najmniejszym rodem Izraela. Jednym słowem, najmniejszy z najmniejszych, więc i do powiedzenia ma najmniej. Nie dziwi więc, że jego historia zaczyna się od młócenia zboża. Wszyscy jego bracia walczą, zajmują się czymś męskim, a jemu zostało młócenie zboża w podartych portkach. Pewnego dnia, podczas wykonywania codziennych młóceniowych czynności, do Gedeona zawitał anioł i powiedział tak:

„A oto przyszedł Anioł Pana i usiadł pod terebintem w Ofra, które należało do Joasza z rodu Abiezera. Gedeon, syn jego, młócił na klepisku zboże, aby je ukryć przed Madianitami. I ukazał mu się Anioł Pana. «Pan jest z tobą – rzekł mu – dzielny wojowniku!». Odpowiedział mu Gedeon: «Wybacz, panie mój! Jeżeli Pan jest z nami, skąd pochodzi to wszystko, co się nam przydarza? Gdzież są te wszystkie dziwy, o których opowiadają nam ojcowie nasi, mówiąc: „Czyż Pan nie wywiódł nas z Egiptu?” A oto teraz Pan nas opuścił i oddał nas w ręce Madianitów». Pan zaś zwrócił się ku niemu i rzekł do niego: «Idź z tą siłą, jaką posiadasz, i wybaw Izraela z ręki Madianitów. Czyż nie Ja ciebie posyłam?» «Wybacz, Panie mój! – odpowiedział Mu – jakże wybawię Izraela? Ród mój jest najbiedniejszy w pokoleniu Manassesa, a ja jestem ostatni w domu mego ojca». Pan mu odpowiedział: «Ponieważ Ja będę z tobą, pobijesz Madianitów jak jednego męża».”(Sdz 6, 11-16)

Nie trzeba posiadać specjalnych zdolności, armii ludzi i mnóstwa pieniędzy żeby zacząć realizować marzenia. Czasami, tak jak Gedeon, trzeba być otwartym na to co przyniesie czas… i nie przegapić tego, ani nie zlekceważyć. W życiu, nigdy nie jest tak jak w filmie, gdzie scenariusz wiadomy jest od początku do końca. A jak się nie uda? To i tak, przy kolejnej próbie, będziesz dalej niż na starcie. A wszystko co zbierzesz podczas drogi, pozostanie twoje.