Po co mi Kościół?

Poprzestawianie wartości w życiu zazwyczaj nie przechodzi niezauważanie wśród najbliższych osób… przynajmniej nie powinno, bo co to za zmiana, której nikt nie widzi. W przypadku radykalnej zmiany, tym bardziej. U mnie tak było. Teksty typu – czy ciebie do końca po…… , były na porządku dziennym. Najczęściej jednak pojawiało się pytanie – Po co Ci Kościół? Ok, wierzysz w Boga, nie ma problemu ale przecież możesz to zrobić sam. Po co Ci do tego Kościół? Już tłumaczę.

Gdy wróciłem do wiary, do budowania relacji z Bogiem, do szeroko pojętej duchowości, to nie chciałem tego przeżywać sam. Szukałem ludzi, którzy przeżyli coś takiego jak ja, przeżywają lub już dawno przeżyli. Mają to samo doświadczenie. Budują relacje z Bogiem ale są na różnym etapie. Chciałem dzielić się tym doświadczeniem, które we mnie pracuje. Znalazłem to w tym Kościele. Znalazłem wspólnotę. Dzięki temu nie muszę być sam w przeżywaniu tego, co jest dla mnie ważne. Generalnie człowiek, jako istota społeczna, powinien funkcjonować w społeczeństwie, we wspólnocie. Jesteśmy stworzeni do budowania relacji i życia w relacjach. Bycie samotną wyspą nie prowadzi do niczego dobrego. Z resztą trudno budować relacje z Bogiem, nie mając relacji z drugim człowiekiem. To pierwszy powód. Drugi: Kościoła nie wymyśliłem ja ani Ty drogi czytelniku. Nasi rodzice też nie, dziadkowie również. Kościół został przekazany św. Piotrowi przez Jezusa Chrystusa, który jest jego głową. Piotrowi oddano stery, to on miał być nadającym kierunek, co możemy znaleźć w Ewangeliach. Do tego mamy Dzieje Apostolskie i zesłanie Ducha Świętego oraz listy Apostołów, które wyraźnie nakreślają potrzebę wspólnoty. Można w tym miejscu poznęcać się nad św. Piotrem, że taka z niego skała, która ucieka w chwili największej próby, gdy Jezusa skazują na śmierć, ale to nie miejsce i czas na takie rozważania. Taka była decyzja Chrystusa i basta.

Kościół, począwszy od św. Piotr i św. Pawła, budował swoją historię i tradycję przez wieki. Ja tą tradycję poznałem, przyjmuję i akceptuję. To moja własna, świadoma i niczym nie wymuszona decyzja. Chcę w niej być i wzrastać.
Trzeci: Ostatni i najważniejszy powód, to sakramenty. W Kościele buduję swoją relację z Bogiem poprzez sakramenty, poprzez Eucharystię, Komunię i Spowiedź Świętą, która pokazuje mi prawdziwy obraz Boga, obraz miłosiernego Ojca, który jest z człowiekiem w każdym momencie życia.
Pewnie wygrzebałbym jeszcze kilak powodów ale te trzy są dla mnie najważniejsze. Gdybym miał jednak w dwóch zdaniach powiedzieć komuś dlaczego Kościół, to powiedziałbym tak: Nie musze chodzić do Kościoła, nie muszę być na Eucharystii, nie muszę przyjmować komunii św., nie muszę chodzić do spowiedzi. Nie muszę tego wszystkiego robić… ale chcę to robić. Amen.