Słowa mogą niszczyć i budować

Przez zdecydowaną większość życia nie doceniałem ważności słów. Nie przywiązywałem do nich szczególnej wagi. Ważniejsze zawsze były czyny. To co się robi, a nie to co mówi, miało największe znaczenie. Dziś, widzę że czyny i słowa, idą razem za rękę i mają ogromny wpływ, na moje życie. Słowami możemy przecież sprawiać radość ale i smutek, możemy doprowadzić do śmiechu ale i do łez, możemy tez motywować i bardzo skutecznie demotywować. Wachlarz możliwości i zagrożeń do naszej pełnej dyspozycji 24h na dobę.

Zanim człowiek zacznie cos robić, pojawia się myśl … żeby to zrobić. Nie robimy niczego bezmyślnie, no przynajmniej nie powinniśmy. Myśli rodzą się w głowie ze słów, które przeczytaliśmy lub które usłyszeliśmy. Słowa dostajemy jako dar, inną kwestią jest czy chciany czy nie, ale zawsze są nam dane. Przerobione w głowie, ba czasami i w sercu, zaczynają drążyć dziurę. Jak kropla wody systematycznie uderzająca w skałę, nie dają spokoju aż dopną swego i powodują zrobienie pierwszego kroku. Najczęściej to od nas zależy, czy poddamy się wewnętrznemu głosowi i ten krok zrobimy. Sprowokowani do zmiany rzeczywistości, która nie daje spokoju, możemy wypłynąć na zupełnie nieznane morza i oceany. To wszystko jest prostsze niż się wydaje. A co jeśli słowa nie zmieniają rzeczywistości, która jest dookoła mnie? Może złych słów używamy? Może powinniśmy wrócić do podstaw?

Czasami najciemniej bywa pod latarnią, gdy światło świeci prosto w oczy. I tak jest z używaniem słów. Kręcimy, nawijamy makaron na uszy wyszukując porównań, metafor i przykładów, a wystarczy wrócić do trzech podstawowych słów:
Proszę
Przepraszam
Dziękuję.

P.S. Dziękuję Papieżowi Franciszkowi, ze tak często o tym przypomina 🙂