Ostatni dzwonek. Więcej szans nie będzie.

Zaczęliśmy Adwent od Ewangelii, która skłania do czuwania. Do tego aby zwrócić uwagę na to, że nie wiemy kiedy Pan przyjdzie. Przyjrzyjmy się zatem temu co robimy, czym się zajmujemy, co zaprząta nasze myśli i zajmuje zbyt wiele czasu.

Co robiliśmy na początku Adwentu? Zajmowaliśmy się strajkiem kobiet, aborcją i kard. Dziwiszem.

Minął tydzień i przyszedł czas na Ewangelię, w której Jan Chrzciciel mówi o tym, że idzie mocniejszy od niego. Ktoś, kto będzie chrzcił Duchem Świętym. Ktoś, komu nie jest godzień wiązać rzemyka u sandałów. A co my robiliśmy podczas II Niedzieli Adwentu? Rozkładaliśmy na części pierwsze 29 urodziny Radia Maryja. Były apele, akcje i prześciganie się w oświadczeniach kto jest za, kto jest przeciw.
Jan Chrzciciel mówi cały czas. Pytanie czy w ogóle go słuchaliśmy?

Dziś mamy III Niedzielę Adwentu. Jan Chrzciciel woła po raz drugi. Słyszymy go? Czy zdajemy sobie sprawę z tego, na kogo przyjście czekamy? A może dalej chcemy zajmować się polemiką wokół p. Jacka Pulikowskiego? Tym, czy już wszystkie sprostowania i oświadczenia zostały opublikowane i przekazane opinii publicznej?

To ostatni dzwonek. Za tydzień spotkanie anioła Gabriela z Maryją. Czym będziemy się zajmować tym razem? Znajdziemy sobie temat, który przykryje i tą Niedzielę? Jeśli tak, to jak chcemy przygotować się do Świąt Bożego Narodzenia?

Pisząc, rozmawiając i rozmyślając nad światem dookoła nas, przegapimy to, co jest naprawdę ważne w tym czasie. Nie oszukujmy się, jeśli przez 23 dni będziemy zajmować się wszystkim tylko nie nadchodzącym Jezusem, to 24 dnia zwrotnica sama się nam nie przestawi! Nie wyczyścimy głowy za pstryknięciem palca. Nie ma szans.

Święta Bożego Narodzenia przyjdą do nas bez względu na to, czym będziemy się zajmować, i o czym mówić czy pisać. Czy jednak my będziemy w stanie wpuścić je do naszych serc, zajętych Radiem Maryja, kard. Dziwiszem, p. Jackiem Pulikowskim oraz kolejnymi dygresjami w debacie?