Nie jest za późno

Pamiętam jak dziś pierwszy i jedyny mecz Grzegorza Piechny w pierwszej reprezentacji Polski. Miał wtedy dwadzieścia dziewięć lat. Wśród reprezentacyjnych debiutantów Grzegorz był weteranem, żeby nie napisać, że emerytem. Paweł Janas, powołując go, nie sugerował się jednak metryką zawodnika, ale tym, co robił. Piechna wszedł na boisko w drugiej połowie meczu z Estonią. W 87. minucie strzelił bramkę, która podwyższyła prowadzenie reprezentacji na 3:1. „Kiełbasa”, bo taką ksywkę miał zawodnik, nie zrażał się tym, że dookoła trąbiono, że jest za stary, że to za późno na reprezentację. Pojechał, wszedł na boisko i zrobił swoje.

Im więcej czytam Pismo Święte, im bliżej Boga wydaje mi się, że jestem, tym mniej rozumiem. Choćby pojęcie zwykłej ludzkiej sprawiedliwości. Weźmy przypowieść o robotnikach w winnicy. Czy to opowieść o sprawiedliwości? Czy to, tak po ludzku, powinno być powielane? Tu może paść odpowiedź: „To zależy”.

Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: »Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam«. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: »Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?« Odpowiedzieli mu: »Bo nas nikt nie najął«. Rzekł im: »Idźcie i wy do winnicy!« A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: »Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych!« (Mt 20,1-8)

OK, z rachunków dyplomu nie mam, ale ci, którzy pracują najdłużej, powinni dostać więcej niż ci, którzy pracowali najkrócej. Dołączenie do wyścigu na ostatniej prostej nie powinno być równoznaczne z przebiegnięciem całego dystansu. Czy aby na pewno?

Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: »Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty« (Mt 20,9-12).

Trudno dziwić się wzburzeniu pierwszych. Sam bym się oburzył. Czy jednak słusznie?
Na to odrzekł jednemu z nich: »Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?« Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi» (Mt 20,13-16).

Spróbuj teraz dyskutować z gospodarzem winnicy… Czy nie ma racji? Mówi prawdę. Dotrzymuje wszystkich warunków umowy. Nikogo nie okłamał. Wywiązał się ze wszystkich zobowiązań. Czy nie tak? To, że jedni odeszli, krytykując go pod nosem, to nie sprawa gospodarza, ale ich podejścia. Przełóż to na współczesną ludzką postawę człowieka w pracy.

Jak świadczy o mnie to, że gdy zarabiam, załóżmy, trzynaście złotych za godzinę, to traktuję klientów jak zło konieczne, a gdy pracodawca podniesie mi pensję do dwudziestu złotych za godzinę, to klienci z przedmiotów stają się dla mnie podmiotami? Czy te siedem złotych jest wyznacznikiem tego, jakim jestem człowiekiem? Czy to naprawdę musi decydować o moim podejściu do tego, co robię? Naprawdę? Zaangażowanie nie może być zależne od tego, czy dostanę kilka złotych mniej, czy więcej. Może i zasługuję na nie jak nikt inny, ale to nic nie zmienia. Bez względu na to, ile zarabiam, powinienem być zaangażowany całym sobą.

Nieważne, czy myślisz, że jest już za późno. Jeszcze mniej istotne, czy inni tak uważają. To nie jest ich życie, tylko twoje. Twoje decyzje, twoje sumienie i twoja odpowiedzialność. Nie daj sobie wmówić, że to, co robisz, nie ma sensu, bo to nie czas na takie rzeczy. „To nie wiek na to, nie wygłupiaj się…” – ci, którzy tak mówią, ściągają w dół, bo sami w tym dole siedzą. Jeśli chcesz do nich zejść, to ewentualnie tylko po to, żeby ich stamtąd wyciągnąć.

fragment mojej książki pt. Boża Szkoła Determinacji
https://aros.pl/ksiazka/boza-szkola-determinacji

1 thought on “Nie jest za późno

  1. Z drugiej strony te 7zł za godzinę oznacza ponad 1100zł miesięcznie, a to często oznacza różnicę pomiędzy „żyję” a „umieram z głodu”. Rozumiem, o co chodziło, ale przykład nie był dobry.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.