Spotkanie ze śmiercią

O tematyce śmierci nagrano już chyba wszystkie filmy jakie są możliwe, napisano o niej wszystkie książki, powiedziano tyle, że rozwodzenie się nad nią, nie powinno nikogo już interesować. Jednak mało jest kwestii, które bardziej przyciągają uwagę człowieka niż śmierć. Tajemnicza, trudna, smutna, a czasami też nie do przyjęcia, rozpala wyobraźnię cały czas.

Gdyby szukać ludzkiej siły, która jest w stanie ogarnąć śmierć, to można by umrzeć na tych poszukiwaniach z głodu. Dlaczego za życia tak często myślimy o śmierci? Przecież życie nie jest o smutku, jest o radości. Powinno być miło, łatwo i przyjemnie. Z uśmiechem od startu do mety. I tak jest… do czasu. Do momentu gdy stanie się ze śmiercią oko w oko. Gdy widzimy jak odchodzi ktoś bliski, przestaje być przyjemnie. Ból, gniew i łzy potęgują poczucie straty. Jakiejś wyrwy, która od tej pory będzie w głowie i w sercu. Nie da się jej usunąć czy zasypać. To niemożliwe. Co zatem zrobić?

W swoim życiu spotkałem się ze śmiercią bliskich, a może i najbliższych mi ówcześnie osób. Starałem się rozumieć ludzi, którzy chcą pocieszyć. To ludzki odruch, bardzo potrzebny. Jest jednak jedna rzecz, która doprowadziła mnie do białej gorączki. Błagam, nigdy nie mówcie osobie, która straciła kogoś bliskiego, słów – „wiem, co czujesz”. Nie wiemy co ktoś czuje, nie wiemy nic o relacji jaka łączyła osoby. Nie jesteśmy osobą, z którą rozmawiamy… i nigdy nią nie będziemy. Bądźmy sobą, będąc przy kimś. Tak zwyczajnie Tak, po prostu.

W spotkaniu ze śmiercią pomogły mi słowa Psalmu 92 „Panie, naucz nas liczyć dni nasze”. To w nich dostałem propozycję:

Pamiętaj, możesz rozpamiętywać zło, które Cię spotkało, wylewać swój żal i gniew na innych. Możesz przeklinać, wszystko czego już mieć nie będziesz, możesz napluć na wspomnienia i żałować czasu, którego ze zmarłym już nie będzie. Możesz to wszystko zrobić.

Możesz też zrobić coś innego. Pójść drugą drogą. Możesz podziękować za czas, który dostałeś, za czas który mogłeś spędzić, z kimś kogo już nie ma.

Twój wybór.

P. S. Wybranie drugiej opcji zajęło mi 13 lat życia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.